guzi blog

Twój nowy blog

Krotko…

1 komentarz

:D

Czas zmian…

1 komentarz

… i nowych wyzwan.

Sporo sie pozmienialo. Jeszcze pol roku temu w zyciu nie myslalem, ze dojdzie do tego ze bede musial podejmowac takie decyzje. Moze nie bylo najcudowniej, ale wszystko bylo w miare ustabilizowane. Teraz dzieje sie zupelnie inaczej. Przez ostatnie 3 tygodnie mialem wieksza hustawke nastrojow niz nie jedno EMO ;). Na szczescie ze wszystkim sobie poradzilem i teraz z wysoko podniesiona glowa ide na przod ku nowym wyzwaniom. Zycie nie moze byc jednostajne, musi sie cos w nim dziac. Inaczej byloby nudno.
Znow lece do Polski, znow lece na koncert ale nie tylko… Byc moze po drodze na lotnisko kupie jakis podrecznik do wrozbiarstwa i zaczniemy czarowac? Od 2 dni zyje ze swiadomoscia i jakims poczuciem ze wszystko bedzie dobrze i zakonczy sie tak jak chce. Bardzo bym chcial aby ta wiara nadal we mnie byla, procentowala i pomagala mi w zyciu. Po tym wszystkim co ostatnio przezylem to juz naprawde nie pragne niczego innego bardziej. Ale o tym sie przekonam dopiero za jakis czas… niestety musze byc cierpliwy, bardzo cierpliwy, choc nie ukrywam ze bardzo chcialbym juz wszystko wiedziec teraz. Byloby mi na pewno duzo latwiej.
Wczorajszy dzien przejdzie do historii. Udalo mi sie zalatwic cos co ktos poszukiwal od 3 lat. Mi zajelo to prawie 4 miesiace ale znalazlem. I dawno nie bylem z siebie tak dumny. W miedzyczasie byl telefon. Telefon ktory bardzo pozytywnie mnie nastroil, a potem bylo wino i czas spedzony wieczorem. Bylo przyjemnie, bardzo przyjemnie. Przeczytalem tez pewne zdanie ktore dodalo mi jeszcze wiecej wiary w siebie. Dzis w pracy w kazdej wolnej chwili na nie spogladalem i sie cieszylem jak dziecko. Tak jak prawdziwe male dziecko, ktore nie zna slowa „problem”,”troska”… ono sie cieszy, cieszy tym co ma. A ja mialem dzisiaj 8 wyrazow.
28 dni… tak blisko, a tak daleko i tak bardzo bym chcial aby to juz bylo za mna. Czuje ze to jest ostatni puzel do tej ukladanki, i mam nadzieje ze ulozymy ja tak aby miec „dlugie, szczesliwe zycie”.

PS. Wracam do Polski na stale.

Tak dokladnie. Poziom zajebistosci wraca na normalne tory. Powoli bo powoli ale wraca. Sroda spedzona na fantastycznym „zacieszu”. Od samego rana, jak tylko sie obudzilem wszystko sie usmiechalo dookola. Pozniejszy dzien w pracy i po niej tez byl tym czego oczekiwalem. Udalo sie nawet cos co nie dochodzilo do skutku od miesiecy. Moze juz sam przebieg tego czegos nie byl taki jak do konca byc powinien, gdyz KTOS nie jest juz taki SAM i mimo wszystko dziala na sile na przekor. Ale co mi tam, poczekam. Jestem cierpliwy.

Bylem dzis po ponad tygodniu w MCD i zjadlem Q-Poundera… tyle cebuli juz dawno w bulce nie mialem ;) Sam spacer do wioski obok, byl baaaardzo przyjemny i mam nadzieje ze nie raz go jeszcze powtorze. Moze nie sam kierunek ale sam spacer sam w sobie ;)
Wszystko powoli zaczyna sie ukladac w logiczna calosc w mojej glowie. Jeszcze tylko „pare chwil” i gdy cala ukladanka bedzie juz w calosci to chyba eksploduje. Jednakze do jej ulozenia potrzebuje innych osob. Mam nadzieje ze ta pomoc otrzymam jak najszybciej. Oj jest dobrze :D
PS. Pamieta ktos 2 optymistyczne wpisy pod rzad w przeciagu ostatnich 2 miesiecy? Ja nie, a to oznacza ze zwariowalem ze szczescia. I wiecie co? Zajebiste uczucie! :D
PS2. Przez ostatnie 2 miesiace zrobilem sobie fantastyczny przeglad znajomych i „przyjaciol” i na dobra sprawe nie liczac rodziny jest jedynie 10 osob wartych uwagi w moim zyciu.

Ostatnie zdanie poprzedniej notki mowilo o tym aby pojawil sie KTOS kto przyjdzie i powie „zrob tak i tak”. Na tego czlowieka czekalem az jeden dzien. Okazal sie moim szefem. 

Wczoraj po pracy poszedlem sobie nad morze, spotkal mnie po drodze i widzac moj nastroj powiedzial ze bedzie ze mna lazil tak dlugo az znow nie bede normalny. Przez ponad 2 godziny opowiedzialem mu wszystko z najmniejszymi szczegolami. Znalazl sie wreszcie ktos komu potrafilem sie maksymalnie otworzyc i zwierzyc ze swojego problemu. Heh… doswiadczenie zyciowe i ich madrosc co raz bardziej mnie zadziwia. Przemowil mi wreszcie do rozumu, pokazal droge ktora isc powinienem. I tego sie bede trzymal. Juz dawno nie bylem tak szczesliwy i zadowolony. Nareszcie czuje sie WOLNY, czuje ze wszystkie problemy wreszcie ulecialy. Moge sie zajac tym co zawsze robilem najlepiej – ZYCIEM!
A tych paru zdan nie zapomne nigdy:
„Nie trac czasu na ludzi z chaosem, gdy wiesz ze za rogiem jest ktos kto by oddal zycie za Ciebie. Niektorzy kiedys beda zalowac swoich decyzji, ale wtedy bedzie juz za pozno. Wazne abys ty wreszcie poczul sie szczesliwy i wiedzial co chcesz robic. Nie pozwol nikomu aby wszedl tobie na glowe. Zyj wlasnym zyciem i dokonuj wlasnych trafnych wyborow.”

Dzien po…

1 komentarz

Czasami zastanawiam sie co robie i jak sie zachowuje. Czemu postepuje tak a nie inaczej. Ciagle zadaje sobie pytania, od paru dni te same. Nie daje zyc znajomym, zadreczam ich. Coz czasem tak sie dzieje, ze czlowiek jest sam i sam z problemami musi sobie radzic. Nikomu nie zycze aby znalazl sie w mojej sytuacji, sytuacji do ktorej sam doprowadzilem tylko i wylacznie swoim dzialaniem. Czas osadzi czy to co robilem bylo dobre czy nie. Ja juz na to nie mam sily.

Wczoraj postanowilem sobie ze laduje baterie i lece w kosmos a wszystko co wokol mnie nie ma najmniejszego znaczenia. Dalem sobie rade az prawie caly jeden dzien. Pozniej znow wrocily watpliwosci. Najgorsze jest to ze wlasnie sie okazalo ze znow zawiodlem choc wcale tego nie chcialem.
Ech… czuje ze ten stan jeszcze bedzie sie utrzymywal. Stan, ktory powoduje sytuacje ktora mnie juz meczy. Kiedys mnie bawila, pozniej przestraszyla a teraz MECZY. Czasami chcialbym wyjsc z siebie i moc stanac z boku i spojrzec na to trzezwym okiem. Moze to by pomoglo? No i znow kolejne pytanie, ech… za duzo ich, za duzo pytan. A pytania powstaja bo za duzo mysle a mysle zawsze gdy robi sie ciemno…
…a teraz przyszla jesien, dni sa krotsze, czyli bede myslal jeszcze czesciej.
PS. A moze ktos z boku da mi odpowiedz? Przyjdzie i powie zrob tak i tak a ja zaufam. Oddam wszystko co mam i zaufam.

Uffff… dawno nie pisalem. A w sumie bylo o czym. Szczerze powiedziawszy nie chce do tego wracac. Bylo minelo. Nie wszyscy, wszystko musza wiedziec. 

Ladujemy baterie i lecimy z koksem. A jesli ktos za jakis czas bedzie zalowal pewnych decyzji to „sorry, Winetou”. Reklamacji nie przyjmujemy!

Wczoraj przezylem dosyc nieoczekiwany dzien. Niby wszystko zaczelo sie tak jak zawsze czyli, podbudka -> dojazd do pracy -> praca. Sprawy zaczely sie zmieniac gdy dowiedzialem sie ze robimy jakies konkret zamowienie na poniedzialek i szklo musza nam zahartowac jak najszybciej. Nie wiele myslac, wpadlismy z ziomkiem z pracy na ten sam mega pomysl ze po co czekac na kuriera jak sami mozemy zawiezc. No a ze sztuk duzo (prawie 50) to potrzeba dwoch osob aby zeszlo szybciej.
Takim oto sposobem w ciagu godziny jechalem sobie na wycieczke w srodek wyspy ;) Nie bede sie rozpisywal za bardzo co sie dzialo bo to nie ma sensu. Wyobrazcie sobie jedynie dwoch retardow z muza na full gibajacych sie przy Davidzie Guetta i Black Eyed Peas ;) Kooozak akcja! ;)

PS. Zmieniam bloga. Znaczy jedynie szablon, ale zawsze to cos ;)

Wrzesien. Nawet nie wiadomo kiedy, a juz 8 miesiecy 2009 roku minelo. Strzelilo tak, ze nawet tego nie odczulem. To lato tez bylo chyba najszybsze w moim zyciu. Juz dawno nie bylo tak, azeby tyle sie wydarzylo. Zmiany, zmiany, zmiany. I to nie tylko takie realne, fizyczne. Zaszlo tez troche zmian psychologicznych. Zauwazylem ze nie jestem juz taki sam jak kiedys. Inne rzeczy sprawiaja mi przyjemnosc. Czuje sie jakbym stracil jakas czastke siebie, ale rowniez zyskal cos. W przyrodzie przeciez wszystko musi wyjsc na zero, prawda?

Za 12 dni ide na koncert COLDPLAY. Jeszcze nie wiem jak z niego trafie do domu, ale czy to wazne? Wazne, ze mam zamiar sie dobrze bawic. Bawic razem z moim najwiekszym i najkochanszym skarbem.

PS. Od 5.11 dostaje sluzbowa fure ;) Laaansik :P

„Czasami wolę być zupełnie sam


niezdarnie tańczyć na granicy zła


i nawet stoczyć się na samo dno


czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk


posiadam wiarę w niemożliwą moc


potrafię jeśli chcę rozświetlić mrok


mogę poruszyć was na kilka chwil


tylko zrozumcie kiedy zechcę znowu z sobą być




Na pewno czułeś kiedyś wielki strach


że oto mija twój najlepszy czas


bezradność zniosła cię na drugi plan


czekanie sprawia że gorzknieje cała słodycz w nas


ogromny zgrzyt znieczula nas na szept


tak trudno znaleźć drogę w ciepły sen


słowa zlewają się w fałszywy ton


gdy nadwrażliwość jest jak bilet w jedną stronę stąd


okłamali mnie z nadzieją że


uwierzyłem i przestanę chcieć


muszę leczyć się na ból i strach


gdzie jest człowiek który z siebie sam pokaże mi jak


kto pokaże mi jak?




Czasami wolę być zupełnie sam


niezdarnie tańczyć na granicy zła


i nawet stoczyć się na samo dno


czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk


posiadam wiarę w niemożliwą moc


potrafię jeśli chcę rozświetlić mrok


mogę poruszyć was na kilka chwil


tylko zrozumcie kiedy zechcę znowu z sobą być


znowu z sobą być…




Na pewno czułeś kiedyś wielki strach


że oto mija twój najlepszy czas


bezradność zniosła cię na drugi plan


czekanie sprawia że gorzknieje cała słodycz w nas


ogromny zgrzyt znieczula nas na szept


tak trudno znaleźć drogę w ciepły sen


słowa zlewają się w fałszywy ton


gdy nadwrażliwość jest jak bilet


w jedną stronę stąd




Niczego nie będzie żal…




Okłamali mnie z nadzieją że


uwierzyłem i przestanę chcieć


muszę leczyć się na ból i strach


gdzie jest człowiek który…




…niczego nie będzie żal.”

Mialo byc o czyms zupelnie innym.
Czasem tak bywa ze czlowiek nie wie co z soba zrobic, nic mu sie nie chce. Ucieka od wszystkiego od czego tylko moze. Najgorsze jest to ze bardzo czesto znajduje zrozumienie tam gdzie nie powinien.
Lato 2009 przejdzie do historii. Na pewno zostanie w mojej pamieci na dlugo. Pytaniem jest tylko czy zostanie w glowie jako wspomnienie dobre czy zle? Jako nauczka, czy przygoda?
Zawsze wydawalo mi sie ze umiem stapac twardo po ziemi, ze mam wyznaczone cele do ktorych daze i wszystko co chce zawsze osiagne, chocbym mial stawac na rzesach. Niestety, od pewnego czasu czuje sie jak male dziecko zagubione we mgle, ktore nie wie zupelnie co ma ze soba zrobic. Nigdy wczesniej nie bylem w takiej sytuacji, i mam nadzieje ze nigdy wiecej juz nie bede. Obiecalem sobie wczoraj sam przed soba ze ogranicze to co robie zle, a pozniej to zakoncze tak aby kazda ze stron byla zadowolona i nie musiala odczuwac bolu.
Teraz moja w tym glowa zeby to co bylo budowane przez ostatnie lata nadal sie utrwalalo i bylo tak fantastyczne jak do tej pory. Ktos, przeciez, kiedys powiedzial takie slowa: „Co nas nie zabije, to nas wzmocni” i ja wiem ze wyjdziemy razem z tego jeszcze wieksi, jeszcze lepsi, jeszcze i jeszcze i jeszcze….

heh, a pomyslec ze notka miala byc o tym jak zostalem jednodniowym szklarzem.


  • RSS